piątek, 11 marca 2011

lekkie śniadanie i ciasto

Obiecałam sobie, że będą regularnie pokazywać swoje wege jedzenie, dlatego dzisiaj prezentuję śniadanie. Nie jest to nic wygórowanego...po prostu grejpfrut z jogurtem naturalnym z ziarnami i słodzony miodem, zamiast cukru!

Jako, że miałam dzisiaj bardzo zakręcony dzień i dość marny (przemilczę 70 minutowe spóźnienie naszego polskiego teżewe) na obiad nie było czasu. Kolacja to sałatka warzywna, taki standard wszystkich świąt i przyjęć w Polsce.
Dlatego pokażę moje ciasto:


Przepis na ciasto jest banalny i wymyślony poburzy mózgów razem z mamą.

1/2 szkl. oleju
2 szkl. mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szkl. cukru
zapach waniliowy
mleko tak na oko (ja dałam około 1 szkl. mleka - sojowego, ponieważ postanowiłam zrobić wegańskie ciasto, a nie tylko wegetariańskie)

Wszystkie składniki wymieszać i piec w piekarniku około 45 minut przy temperaturze 200C.

Krem to budyń toffi, a polewa to rozpuszczona gorzka czekolada plus posypka, czyli wiórki kokosowe.

czwartek, 10 marca 2011

tort warzywny

Oto mój obiad z niedzieli! Naleśnikowy tort warzywny. Nie będę podawała przepisu, ponieważ sądzę, że każdy potrafi usmażyć naleśniki, a farsz to podsmażona mieszanka warzyw. Wrzuciłam wszystkie warzywa jakie miałam w lodówce, resztki mrożonek i świeżych warzyw.

Na ten widok moja współlokatorka zareagowała stwierdzeniem, że po studiach będę mogła pracować w "Manekinie", czyli naszej toruńskiej naleśnikarni! :)

środa, 9 marca 2011

urodziny w stylu lat 40



Nie było mnie tu już bardzo długo, a może powinnam napisać znowu bardzo długo...

W tym czasie wiele rzeczy się zmieniło, miałam masę zajęć itp, itd. Postaram się nadrobić wpisy, ponieważ mam wiele zdjęć potraw, które gotowałam i byłoby żal ich nie pokazać.

Na pierwszy ogień pójdą moje urodziny, były 1,5 miesiąca temu, ale co tam...upiekłam pierwszy w swoim życiu tort, który trochę mi padł, ale w smaku jak na pierwszy raz i brak miksera był naprawdę dobry! :) Przepis na tort znalazłam na jakiejś stronie wegańskiej, ale już nie pamiętam jakiej. Krem to zwykły śmietankowy budyń plus planta. Mieszałam czy ucierałam ten krem dobre 2 godziny, ponieważ nie miałam miksera. Mimo kilku odcisków, warto było, mina mojej wspólłokatorki, kiedy zaprezentowałam jej tort była bezcenne.

Poza tym na stole widać makaron razowy penne po grecku i sałatkę robioną na szybko z makaronem, rzodkiewką, kukurydzą i chyba ogórkiem.

Urodziny były pod hasłem lata 40, więc było naprawdę sympatycznie. Nie wspominając o ty, że dostałam wspaniałe prezenty...przewodnik po Hiszpanii bije wszystko na głowę! :)

No i zapomniałabym jeszcze o moich ukochanych samosach, tym razem na słodko z dżemem brzoskwiniowym z Lidla!:) Poza tym mama mojej współlokatorki przygotowała pyszny piernik i makowca...chwała jej za to!


czwartek, 11 listopada 2010

Samosy



Moje pierwsze w życiu samosy! :) Zdjęcie kiepskiej jakości, bo robione aparatem w telefonie!

Zrobiłam ich masę i nie wiem kto je będzie jadł, bo ja już po 5 mam dość! :) Przepis jest z zwegowani.pl, więc nie będę go tu przywoływać! :)

niedziela, 31 października 2010

Warzywna improwizacja


Dzisiejszy obiad, a raczej obiado-kolacja to czysta improwizacja  plus sen. Udusiłam wszystkie warzywa jakie znajdowały się w lodówce na oleju, czyli kawałek cukinii, całą paprykę, puszkę sałatki meksykańskiej oraz kolorową cebulę. Dodałam sól, pieprz, bazylię, oregano, sos sojowy i kurkumę. Potem ugotowałam kaszę gryczaną, którą zajadałam się w dzisiejszym śnie. Wszystko razem zmieszałam i tyle.Do tego jako surówka buraczki. 

Musiało wyglądać i pachnieć naprawdę dobrze, bo moja mama postanowiła się wprosić na obiad. :)

czwartek, 28 października 2010

Kotlety z cukinii



Hmn...długo mnie już tu nie było, co wcale nie oznacza, że nie gotowałam. Po prostu brak aparatu, brak czasu i wiele innych głupot... Obiecuję nadrobic zaległości.

Na pierwszy ogień idzie mój obiad sprzed miesiąca:)...tak wiem, wiem...trochę dawno, ale uwielbiam kotlety z cukinii. W ogóle uwielbiam cukinie. :)

Przepis jest banalny. Wystarczy zetrzeć cukinię i pozwolic jej przez chwilę postać w misce, żeby wypuściła soki. :) Następnie dodać trochę startego żółtego sera, przyprawy, jajko i formułować kotlety. Obtoczyć w bułce tartej i smażyć na gorącym oleju. Smacznego. :)

Ja zrobię sobie takie w najbliższą sobotę, ponieważ przechowuję na zimę jeszcze kilka sztuk cukinii. :)


niedziela, 4 lipca 2010

Spaghetti z cukinii i sos pomidorowy



Trochę zlekceważyłam swojego bloga w ostatnim czasie, ale szybko to nadrobię. :)

W ostatnią niedzielę przygotowałam sobie na obiad spaghetti z cukinii. Makaron nie był razowy,  ponieważ takiego w danej chwili nie znalazłam w szafce. Cukinia świeża, kupiona na rynku, więc postanowiłam nie obierać jej. Do podsmażonej cukinii dodałam szczypior, natkę pietruszki i koper oraz przyprawiłam. Łatwe do zrobienia danie, a smakowało naprawdę dobrze.

Zaprezentuję również swój wczorajszy obiad...czyli sos pomidorowy z kaszą kuskus i sałatką z białej kapusty. :) Do sosu pomidorowego użyłam jednej parówki sojowej, żebym za godzinę znowu nie musiała czegoś jeść! :)


A dzisiaj na obiad będzie znowu cukinia, ale jeszcze nie wiem w jakiej postaci. Może zrobię kotlety, a może upiekę w piekarniku? Zdjęcie wrzucę jutro. 

drukuj