Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pesto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pesto. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pesto genueńskie



Pest genueńskie to jeden z wielu rodzajów pesto. Moim skromnym zdaniem jest jednym z smaczniejszych i łatwiejszych do zrobienia. Hmn...czy pesto może być trudne do zrobienia? ;)

Pesto genueńskie

Składniki:
40 listków bazylii
2 ząbki czosnku
8 łyżek oliwy extra virgine
gruba sól
4 łyżki startego sera (najlepiej twardego)

Wykonanie:
Bazylie wymyć. osuszyć i włożyć do miski. Dodać czosnek i grubą sól. Zblednować. Następnie dołożyć starty ser. Wymieszać drewnianą łyżką. Dodać oliwę. Wymieszać jeszcze raz. Podawać z makaronem. 

PS. Zdjęcia z makaronem brak. Zanim zdążyłam sobie przypomnieć o aparacie, pesto było już w żołądku. ;)

Smacznego dnia!

Klaudia


środa, 31 lipca 2013

Toruń i końcówka lipca

Dzisiaj podróż do Torunia, ażeby odebrać certyfikat z angielskiego. Miałam nadbagaż w postaci moich rodziców. Jako organizator wycieczki byłam zobowiązana pokazać kilka sztandarowych pozycji na liście toruńskiej. Tak, więc był obiad w Manekinie, lody u Lenkiewicza, Dom Mikołaja Kopernika, Wieża Ratuszowa, Krzywa Wieża, ruiny zamku i zdjęcia pod Kopernikiem. Po 6 latach mieszkania w Toruniu czułam się z jednej strony jak pani na włościach, a z drugiej storny jak przygłup, który musi robic rzeczy dozwolone tylko dla turystów. :D No, ale nic. Przeżyłam. :)

Rynek z Ratuszem i Flisakiem w tle.

ulica Ciasna

smażone ziemniaki z Bombay Masalą i koprem - obiad z poniedziałku

Penne z pesto i surówką z kapusty i marchewki
Jutro dzień wolny, bez jazdy, bez ruszania się poza moją anielską wieś. :) Pełen relaks i wkuwanie "Przewodnika kurstanta". :D Miłej nocy, miłego dnia!

czwartek, 4 lipca 2013

Things suck

Każdy ma w miesiącu dzień, w którym wszystko wygląda tak jakby miało się zaraz zawalić albo jakby wszystko sprzysięgła się przeciw nam albo jakby żyło się na najnudniejszym z możliwych światów. I właśnie wtedy things suck! :)

Dzisiaj u mnie był takie dzień. Obiad zrobiony, ciasto upieczone, sałatka zrobiona, ale baterii w aparacie brak. Fuck! Jedyne co mi się udało uwiecznić to zdjęcie obiadu. Paczka z Kotany - Pesto z bazylia i pomidorami, makaron tagliatelle, pomidor i ogórek pokrojony na drobno.

Zdjęć i przepisu na kruche ciasto z konfiturą wiśniową nie będzie. Ciasto zostało już zjedzone. :| A właściwie zostało zjedzone zanim wystygło.



To zdjęcie nie jest moją własnością. Źródło: internet.
Ten rysunek najlepiej odzwierciedla mój dzisiejszy stan, czyli tzw nicmisięniechce! :D

niedziela, 15 kwietnia 2012

Podsumowanie weekendu

Od piątku od 17 do dzisiaj do 17 trwał mój weekend na odwyku, bez internetu, telewizora. Kable były pochowane i basta. Gdybym miała maszynę do pisania to nawet bez komputera. Jednak czas biegnie nieubłaganie i muszę pisać pracę magisterska, co by w pewien piękny czerwcowy dzień otrzymać tytuł Magazyniera Roku...no z tym Roku to przesadziłam, ale zostać Magazynierem to jak najbardziej.

Jako, że nie korzystałam z dobrodziejstw technologicznych, miałam trochę czasu, żeby gdzieś pomiędzy jedną, a druga stroną pisania, gotować, czytać książki itp. Uczucie wyzwolenia było bezcenne. Postanowiłam robić sobie takie dni częściej.

Teraz jednak do rzeczy, w końcu jest to blog o gotowaniu. :)

Dwa rodzaje makaronu, resztka warzyw na patelnię i sos musztardowo-chrzanowy. Żeby nie było niedomówień...także resztka. :)


Sałatka z miksu sałat, ser feta, rzodkiewka oraz sos a la vinegret.


Tosty z pesto verde i avocado. Do tego jabłko i zielona herbata, czyli śniadanie w niedzielę.

Poza tym oprócz tego beztechnologicznego weekendu, postanowiłam ogłosić ostatnie dwa tygodnie kwietnia wegańskim czasem. Dlatego wyjadłam wszystko co było z mlekiem krowim, jajkami. Przez dwa tygodnie będę weganką. Dlaczego? Ponieważ czuję taką potrzebę. Czuję także potrzebę wsłuchania się w mój organizm. Po tym okresie zadecyduję czy weganizm to już na stałe czy po prostu ograniczę do minimum nabiał, jajka.

drukuj