piątek, 27 stycznia 2012
Kasza manna
Kasza manna i mam głupie wrażenie, że nie tylko mi kojarzy się z jedzeniem dla małych dzieci. Jednak jako, że jestem w trakcie sesji i jak to bywa w tym czasie człowiek zwykle głupieje, zamiast mądrzeć. :) Tak, więc postanowiłam ugotować sobie danie, którego jak byłam mała nie za bardzo lubiłam. Dokładnie lubiłam do 2 roku życia, a potem stwierdziłam, że jest o wiele więcej fajniejszych dań i przestałam jeść kaszę manną. :)
Ugotowałam ją na tak gęsto, że mogłam kroić nożem...gotując oczywiście nie posłodziłam, więc dodałam wiśnie z kompotu. Było mega pyszne i zdecydowanie zaspokoiło moją potrzebę na słodycze.
Drugie zdjęcie to moje śniadanie z któregoś dnia, mniejsza o to, z którego. Pełna rozpusta. Musli z bananem, rodzynkami i chałwą z mlekiem.
Zdjęcie trzecie wygląda strasznie mięsożernie. :) A to po prostu kotlety sojowe usmażone z przyprawą Kotany "India Shoarma" czy coś w tym stylu.
Zdjęcia opisane, jedzenie przedstawione, pokój lśni, pranie zrobione, "Milionerzy" po niemiecku obejrzani, portale internetowe przejrzane...to może teraz wezmę się za naukę. :)
niedziela, 22 stycznia 2012
Podsumowanie :)
| Łazanki z fasolką szparafową |
| Zupa soczewicowo-porowa z domieszką fasolki |
| Omlet z tartą marchewką |
Dlatego dzisiaj takie bardzo krótkie podsumowanie, co ostatnio jadłam. Na obiad to pierogi (mrożone, ale robione samodzielnie), zupa (3 dni jedzenia - dzisiaj skończyłam) oraz łazanki z fasolką szparagową. Śniadania to głównie musli lub kanapki, dzisiaj wyjątkowo był omlet z tartą marchewką. Kolacje to głównie owoce, czasami jakaś kanapka. Plus na to wszystko duuużo kawy i herbaty. Herbaty najróżniejszej, począwszy od zielonej, skończywszy na pokrzywie, przy pominięciu czarnej, której po prostu nie lubię. :) Do tego, żeby nie było tak super zdrowo, cukieraski. Prostu z Manufaktury Cukierków z Warszawy. Tak rewelacyjnych cukierasków jeszcze nie jadłam. Rewelacja, polecam spróbować. :)
Jutro na obiad (przynajmniej taki jest zamiar) cieciorka z sosie pomidorowym z jakąś kaszą. Zdjęcia zrobię, ale kiedy się pojawią...nikt tego nie wie. :) Miłego tygodnia!
niedziela, 8 stycznia 2012
Kukurydza w roli głównej
No to dzisiaj na obiad kukurydza kaloryczna, że ho ho...oczywiście z puszki, bo po co ma być zdrowo. Tak dobrze przez pierwsze parę dni roku mi się gotowało, ale niestety ta moja kreatywność umarła. No, cóż.
To co widać na zdjęciu to papryka konserwowa, kasza gryczana oraz niby sos pomidorowy z czerwoną cebula, dużą ilością kukurydzy i jeszcze większą ilością ziół różnego rodzaju. Jak zwykle nic pracochłonnego.
Po dzisiejszym dniu już na 100% jestem pewna, że kawa jest moim największym uzależnieniem. Po śniadaniu zadowolona wstawiam czajnik z wodą i mknę do szafki po nektar bogów...a tam co...nektaru niet. No to przestępuje z nogi na nogę i obmyślam. Iść czy nie iść po kawę do sklepu?! Oczywiście, że stwierdziłam, że bez kawy nie wydolę. Szybko wskoczyłam w jeansy i dawaj do najbliższego sklepu. Po prostu jak palacz po papierosy. Masakra. Coś z tym trzeba zrobić...ale żeby nie było, to nie jest moje postanowienie noworoczne. :) Moja pierwszą zasadą jest nie mieć takich postanowień.
Film, który polecam wszystkim na dzisiaj albo w ogóle do szybkiego obejrzenia to "Drive" z Ryan Goslingiem i Carey Mulligan. Świetny, trochę krwawy, ale ma niebanalne tzn. nie amerykańskie zakończenie. :) A i jeszcze muzyka...miód...mimo tego, że jestem fanką rockowego grania. Zdjęcia z fanowskiej strony Carey. ;)
wtorek, 3 stycznia 2012
Kreatywny żywieniowo początek roku
Dzisiaj prezentuje jedzenie, które zdążyłam przygotować już w nowym roku. Patrząc na moje odżywanie przez ostatnie dwa miesiące to jestem pod wrażeniem swojej kreatywności na początku 2012 r. Można rzec, że jestem nawet oszołomiona swą kreatywnością. ;]
| Biszkopt z kremem krówkowym i dżemem truskawkowym. Zrobiony specjalnie na Nowy Rok. |
| Pierogi z kapustą i grzybami, robione w poniedziałek. Świąteczne się nie zachowały. |
| Zupa mega jarzynowa. Obiad na dziś. |
| Koktajl bananowy na naturalnym mleku sojowym - 1/3 mojej dzisiejszej kolacji. |
czwartek, 29 grudnia 2011
Przygotowania do Sylwestra
Postanowiłam, że zmienię trochę profil mojego blogu. Już nie tylko same przepisy, ale także będę prezentować tu filmy. Takie, które zwykły kinomaniak nie obejrzy. Najczęściej będzie to kino hiszpańskie, rzadziej niemieckie, może czasami angielskie. Taka mała zmiana, żeby urozmaicić. Jednak oczywiście podstawą będą przepisy, żeby ciągle pokazywać, że wege znaczy smacznie. :)
Dzisiaj na pierwszy rzut pójdą filmy, które zamierzam obejrzeć podczas mojego sylwestrowego maratonu. Bo ja zostaję w domu, spędzę ten wieczór w piżamie, w łóżku i przy świetnych filmach. Może dla niektórych to byłby szalenie nudny sposób spędzenia podobno tego wyjątkowego wieczoru, ale nie dla mnie.
Tak, więc prezentuję...
Na pierwszy rzut pójdzie niemiecki film z 2010 r. "Die kommenden tage" z Danielem Bruhlem. Film opowiada o współczesnej niemieckiej rodzinie. Laura musi zadecydować czy chce mieć dziecko czy żyć. Cecilia po miłosnym rozczarowaniu wstępuje w szeregi organizacji terorystycznej...i tyle powinno wystarczyć. :) Zdjęcia są z niemieckiej strony cinefacts.de :)
Kolejnym filmem jest Un poco de chocolate. Film już kiedyś widziałam, ale mój hiszpański nie jest aż tak rewelacyjny, żeby wszystko rozumieć za pierwszym razem, dlatego postanowiłam obejrzeć go jeszcze raz. Film jest trudno dostępny w Polsce, niestety... Jest to kinowa adaptacja powieści Unai Elorriaga "Pociąg do SP" i jest przede wszystkim słodkim obrazem ostatniego etapu życia. Lucas wychodzi ze szpitala, towarzyszy mu siostra Maria. Razem spacerują po Bilbao wspominając swoje życie. Wracają do swojego mieszkania, w którym spotykają obcego, Marcosa (Daniel Bruhl), ulicznego grajka pochodzącego z Niemiec. Po krótkiej wymianie zdań, uznają go za sympatycznego i pozwalają pozostać w swoim domu. Marcos opiekuje się Lucasem, spaceruje z nim i poznaje historię jego życia. W między czasie poznaje pewną malarkę. Zdjęcia z jakiejś hiszpańskiej strony o filmach...coś pelicusa.es :)
Ostatnim filmem, który zamierzam obejrzeć jest...no właśnie jeszcze nie wiem. :) To będzie moje przygotowanie sylwestrowe na jutro. :)
Dzisiaj na pierwszy rzut pójdą filmy, które zamierzam obejrzeć podczas mojego sylwestrowego maratonu. Bo ja zostaję w domu, spędzę ten wieczór w piżamie, w łóżku i przy świetnych filmach. Może dla niektórych to byłby szalenie nudny sposób spędzenia podobno tego wyjątkowego wieczoru, ale nie dla mnie.
Tak, więc prezentuję...
Na pierwszy rzut pójdzie niemiecki film z 2010 r. "Die kommenden tage" z Danielem Bruhlem. Film opowiada o współczesnej niemieckiej rodzinie. Laura musi zadecydować czy chce mieć dziecko czy żyć. Cecilia po miłosnym rozczarowaniu wstępuje w szeregi organizacji terorystycznej...i tyle powinno wystarczyć. :) Zdjęcia są z niemieckiej strony cinefacts.de :)
Kolejnym filmem jest Un poco de chocolate. Film już kiedyś widziałam, ale mój hiszpański nie jest aż tak rewelacyjny, żeby wszystko rozumieć za pierwszym razem, dlatego postanowiłam obejrzeć go jeszcze raz. Film jest trudno dostępny w Polsce, niestety... Jest to kinowa adaptacja powieści Unai Elorriaga "Pociąg do SP" i jest przede wszystkim słodkim obrazem ostatniego etapu życia. Lucas wychodzi ze szpitala, towarzyszy mu siostra Maria. Razem spacerują po Bilbao wspominając swoje życie. Wracają do swojego mieszkania, w którym spotykają obcego, Marcosa (Daniel Bruhl), ulicznego grajka pochodzącego z Niemiec. Po krótkiej wymianie zdań, uznają go za sympatycznego i pozwalają pozostać w swoim domu. Marcos opiekuje się Lucasem, spaceruje z nim i poznaje historię jego życia. W między czasie poznaje pewną malarkę. Zdjęcia z jakiejś hiszpańskiej strony o filmach...coś pelicusa.es :)
Ostatnim filmem, który zamierzam obejrzeć jest...no właśnie jeszcze nie wiem. :) To będzie moje przygotowanie sylwestrowe na jutro. :)
Święta, Święta i po...
Święta, Święta i już po...na szczęście czy może nie? Jak zwykle wiele pracy na dwa dni. Trochę mnie to irytuje, bo w końcu po co tyle sprzątać, przecież robi się to systematycznie. Tu od razu pada riposta mamy...ale gruntownie tylko dwa razy do roku. A ja ciągle twierdzę, że jeśli pajęczyna nie spowija mi krzesła, a okruchów nie czuć pod nogami, to jest czysto.
Dzisiaj bez przepisu, tylko zdjęcie choinki. Beze mnie, oczywiście. Jakoś mnie nie bawi robienie sobie świątecznych zdjęć z choinką w tle. Mam awersję do tego, a patrząc na różne portale społecznościowe, ostatnio jest na takie zdjęcia sezon.
Plan zajęć na Święta...1. Spanie. 2. Spanie. 3. Czytanie. 4. Spotkania z rodziną. 5. Jedzenie.
A u was? Też podobnie? Pod choinkę czy jak tam kto woli od Gwiazdora albo Mikołaja dostałam świetna książkę Jacka Hugo-Badera "Dzienniki kołymski". Przeczytana w pierwszy dzień Świąt. Gorąco polecam.
Tak właśnie patrzę na ten post i jest trochę bezsensu. Powinien być z przepisem, ale motyla noga ;) kto ma po Świętach ochotę na jedzenie, gotowanie itp.? No, na pewno nie ja! :) Więc jaki sens jest tego postu? Żaden, ale czy zawsze musimy robić coś co ma sens?
P. S. Dobra, przyznam się chciałam wspomnieć o książce...jest naprawdę cudna! :)
niedziela, 11 grudnia 2011
Owsiano-kakaowe pyszności
Dzisiaj placki owsiano-kakaowe. Pierwsze zdjęcie przedstawia te placki smażone na tłuszczu, drugie na suchej patelni.
Skadniki:
3 łyżki mąki
2 łyżki kakao
3 łyżki płatków owsianych
1 łyżka oleju
Wszystko razem wymieszać i piec.
Jako dodatek dałam serek homogenizowany jerzynowy zmiksowany z wiśniami z kompotu. :)
Muszę zdecydowanie stwierdzić, że te placki to dla mnie czysta ambrozja. :) Na pewno też będę robiła je częściej. :)
Miłej niedzieli, wracam dalej do pisania pracy magisterskiej, która póki co idzie mi dość opornie. Brak weny to mój główny problem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







